Losowy tekscik:
Musiał jednak przyznać się sam przed sobą do lekkiego rozczarowania, ponieważ spodziewał się, że to on będzie niemal przez cały czas pobytu w tej części kontynentu. Potrzebowała co najmniej ciepłego palta, baraniej czapki i rękawiczek, by poczuć się jak człowiek, a i to mogłoby nie wystarczyć. Należało więc ze względu na Loranę śpiewny quatessiński, ani angielski, do którego musiała przywyknąć. Dopiero po dłuższej chwili uświadomiła sobie, że ci wszyscy ludzie mówią po entoriańsku, w jej ojczystym, na wpół zapomnianym języku.
Teraz przypominała sobie na gwałt słowa, które kilka lat temu stanowiły dla niej świętość, tę twardą, gardłową mowę, którą przyswajała w najwcześniejszych latach życia od Mamy i Taty, a także babki Kendry i dziadka Viljara. Język, w którym codziennie rozmawiała dwa lata temu z klaczą, by go nie zapomnieć. Tym bardziej więc zawstydziła się nagle, że pozwoliła sobie na tak wielką, karygodną niefrasobliwość.
Wszystko robiła ostatnio dla Lorany, żyła przede wszystkim miłością do tamtej dziewczyny. Powinna być w tym momencie przeszczęśliwa, ponieważ spełniało się właśnie jej największe, dziecięce marzenie o powrocie do miejsca, do którego należysz. Zrobię teraz to, co zrobiłbym już sześć lat temu, gdybym nie był tak wielkim tchórzem. Odwożę cię do Sokoła, do rodziców.
Otworzyła usta, by coś powiedzie, ale natychmiast je zamknęła. Sama nie wiedziała, w którym dokładnie miejscu znajdują się obecnie. Jej niepełnosprawność była bardzo dużym utrudnieniem. Gdyby widziała, z pewnością trafiłaby z tak bliska do domu bez niczyjej pomocy.
Budynki we wsi nie były numerowane, jak działo się to w miastach, jeśli chciało się kogoś znaleźć, należało po prostu rozpytywać o tę osobę po nazwisku. W Sokole wszyscy znali wszystkich. Ta zasada dotyczyła w szczególności jej rodu.
-Wyjdź i zapytaj kogoś – bąknęła ze zdenerwowaniem. – Wystarczy, że zagadniesz o rminę Amno. To córka przywódczyni, ale nawet wykonywanie codziennych zajęć, dzięki którym ci żyjący przede wszystkim miłością do tamtej dziewczyny. Powinna być w tym momencie przeszczęśliwa, ponieważ spełniało się właśnie jej największe, dziecięce marzenie o powrocie do miejsca, do którego należała, tymczasem czuła się teraz tak, jakby bardzo długie pasmo nostalgii i cierpień dobiegło nareszcie końca. Za chwilę odbierze od świata upragnione zadośćuczynienie.
Dotknęła lekko blizn we wnętrzu dłoni, a potem tych drugich, na nadgarstkach. Obu nieszczęściom winna była Sangacja, jak zresztą wszystkiemu innemu. Oblizała nerwowo wyschnięte wargi. Lorana odwróciła się i głaskała uspokajająco jej ramię. Derra mogłaby przysiąc, że wie, jak wyglądają w tym momencie przeszczęśliwa, ponieważ spełniało się właśnie jej największe, dziecięce marzenie o powrocie do miejsca, do którego należała, tymczasem czuła się teraz tak, jakby bardzo długie wakacje dobiegay zbyt prędko końca. Podróż z Selimpe była ostatnią częścią pełnej przygód wyprawy, którą podjęła nie z własnej woli, a za kilka godzin będzie znów w Sokole, pod czujną pieczą obojga rodziców. W bardzo młodym wieku nauczyła się polegać tylko na sobie, ponieważ nikt się z nią zbytnio nie pieścił, a także poznała dwa rodzaje miłości, jednakowo piękne. Była dorosła na długo przed osiągnięciem pełnoletniości, tymczasem za chwilę na nowo stanie się czyjąś córką. Będzie musiała liczyć się z wolą mężczyzny i kobiety, którzy zdążyli już stać się dla niej wyidealizowanymi, na wpół legendarnymi postaciami z raju utraconego, nie ludźmi z krwi i kości.
Próbowała więc przypomnieć sobie dokładnie tych dwoje, a jej zdenerwowanie wzrastało. Jak przyjmie ją rodzina i społeczność wsi? Czy nie odepchną jej z powodu nieodwracalnej szpetoty i kalectwa, które uniemożliwiało jej nie tylko objęcie funkcji przywódczyni, każdy wskaże nam drogę do jej domu.
-Zapytajmy razem – zaproponował. – Ty jesteś stąd. Ludzie będą mniej nieufni. Jeśli pójdę sam, będę musiał najpierw odpowiedzieć na mnóstwo pytań.